Recenzja książki „Zaginiona” – Harlan Coben

Podziel się :) - Udostępnij !

Czy dawna kochanka może namieszać w głowie? Co takiego może wyniknąć ze zwykłej prośby o przyjazd do tak pięknego miasta jak Paryż? Otóż może powstać niezwykła powieść wciągająca kartka po kartce, gdzie w niezwykły sposób przeżywa się zwroty akcji, nowe okoliczności i czeka na rozwój akcji, która i tak toczy się w nieprzewidywalny dla czytelnika sposób.

 Z ogólnych informacji o książce:
Tytuł: Zaginiona
Tytuł oryginału: LONG LOST
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Wydawnictwo: Albatros
 liczba stron: 424
Okładka: miękka
Jest to już dziewiąta książka, w której możemy przeczytać o przygodach Myrona Bolitara. Jednak pierwsza tego autora, którą ja przeczytałam. O czym właściwie opowiada? Otóż głównym bohaterem jest tutaj Myron, któremu jak się wydawało ma w miarę ułożone i szczęśliwe życie z Ali. Wszystko burzy jeden telefon w którym to Terese – dawna kochanka z którą przeżył niezapomnianą i pełną spontaniczności przygodę na wyspie – dzwoni i prosi go o jak najszybsze przybycie do Paryża. Myron na początku się waha, jednak gdy Ali z nim zrywa nie pozostawiając złudzeń decyduje się na lot do Europy. Na miejscu dowiaduje się, że były mąż Terese – Rick zaginął bez śladu. Terese wie, że nie wróży to nic dobrego, tym bardziej, że miał jej do przekazania wiadomość, która miała zmienić całe jej życie … nie zdążył. 
Jest to pełna uwikłania, nie dająca przewidzieć następnych akcji toczących się jedna po drugiej pozycja. To książka która mnie zaskoczyła w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czytałam ją z zainteresowaniem i z niecierpliwością oczekiwałam co jeszcze może się wydarzyć. Niespodziewane zwroty akcji są tutaj bardzo charakterystyczne, co sprawia, że książka ma swój urok i chce się ją czytać nie patrząc na to, że jest już późna godzina, a oczy same się zamykają ze zmęczenia. Po prostu przewracasz następną kartkę i czytasz dalej.
Dopóki nie przeczyłam „Zaginionej” nie wiedziałam, że taki typ powieści może mnie tak zainteresować. Rozwiązywanie zagadki, zabójstwa, policyjne przesłuchania, ale i śmieszne sytuacje gdzie uśmiech sam się malował na twarzy. Dużą rolę w powieści oprócz Myrona i Terese odgrywał także przyjaciel Bolitara – Win. Człowiek mający mnóstwo kasy, „znajomości”, niesamowicie punktualny (co nie raz miało duże znaczenie w rozwoju sytuacji), z niespotykanym poczuciem humoru. 
Czy polecam książkę? Bez wątpienia tak. I na pewno nie będzie to ostatnia książka tego autora, którą przeczytam. Całość czytałam, a właściwie pochłaniałam nie mogąc się doczekać jaki będzie kolejny krok, kolejna akcja, kolejny komentarz bohaterów … szczególnie jeśli chodzi o Wina. Do tego doszła tajemnica Terese, która wychodzi na jaw w trakcie czytania książki, a która to nadaje światła całej akcji, daje punkt zaczepienia, dochodzą kolejne niewyjaśnione kwestie.
Co skrywa Terese? Co tak ważnego miał jej do przekazania były mąż? I co z tym wszystkim ma wspólnego fundacja o tak nietypowej nazwie … „Ratuj aniołki”? Zapraszam do lektury, bo naprawdę warto.
Książkę znajdziecie na:


Podziel się :) - Udostępnij !

11 Comments:

  1. tej książki Cobena jeszcze nie czytałam, ale będę musiała nadrobić zaległości

  2. Matko. A ja mam takie zaległości w lekturach, że wstyd się przyznać. A tu klojna kusi…

    • Ja sobie obiecałam, że będę czytać codziennie … chociaż tylko chwilkę, ale codziennie. 🙂 No i też mam cały stos książek, które chciałabym przeczytać. 🙂 Czasem bym chciała żeby czas na chwilę się zatrzymał … 🙂

  3. Niunioki Katarzyna Anc - Szczepłek

    Nie czytała tej książki, recenzja świetna 🙂

  4. Czytałam wszystkie książki Cobena – prawie wszystkie są rewelacyjne.

  5. Trzeba do niej w takim razie zajrzeć 🙂

  6. Recenzja nie pozostawia wyboru, tą książkę trzeba przeczytać! 😉

  7. Twoje pyraniabez odpowiedzi bardzo mnie zaciekawily jednak na czytanie takich pozycji nawet nie mam szans teraz :

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *